lombard online - Page 5

1

2

3

4

5

 

Ciężkie czasy dla przedsiębiorców

Każdy zaczynający prowadzenie własnej firmy człowiek zaczyna od licznych obaw i niemałego lęku. Nawet osoby po skończeniu kierunków ekonomicznych przekonane o swojej nikłej szansie znalezienia dobrej pracy na rynku decydują się otwierać firmy i wcale doskonałe teoretyczne przygotowanie nie sprawia, że są spokojniejsi. Z jednej strony współczesny rynek bardzo odpycha swoimi spadkami, niepewnością i ciągłymi wahaniami nastrojów inwestorskich. Z drugiej jednak niejeden specjalista od ekonomii podkreśla, że taki czas jak recesja to idealny moment na wdrożenie swojego biznesplanu w życie. Wprawdzie problematyczne może być już samo otrzymanie kredytu na start, ponieważ banki bardzo ostatnio sparzyły się na zbyt liberalnym przyznawaniu pożyczek firmom oraz osobom indywidualnym i każdy wniosek jest dzisiaj o wiele bardziej surowo oceniany. Otwieranie firmy w takich warunkach na pewno nie jest niczym pewnym a już na pewno niczym łatwym, ale po odniesieniu sukcesu początkowego możliwe jest złapanie potężnego wiatru w żagle. Jeśli przez pierwsze dwanaście miesięcy firma nie będzie potrzebowała kredytów z banku na finansowanie swojego bieżącego funkcjonowania i miniony rok zamknie na plusie, to jest najlepszym wyznacznikiem możliwości osiągnięcia sukcesu w przyszłości a nawet sygnałem do większego jeszcze rozwoju.

Banki przyjazne przedsiębiorcom

Dla przeciętnego inwestora giełdowego szukanie pieniędzy na rozwój swojej ulubionej marki nie jest żadnym problemem. Często korporacje posiadają w swoim portfelu nawet setki spółek córek, z których każda ma swoje środki i może je ulokować dowolnie. I jeśli któraś z marek potrzebuje zasilenia środkami finansowymi, nie jest konieczne udawanie się do banku po kredyt dla firm wystarczy odpowiednio przeksięgować własne aktywa. Ale te wielkie korporacje w ogóle rzadko kiedy muszą udawać się do banku, często jest wręcz przeciwne. Udziałowcami największych banków bywa ogólnie pojęty międzynarodowy kapitał. A to oznacza, że czasami ci sami inwestorzy posiadają akcje większościowe różnych spółek biorących kredyty w bankach inwestycyjnych jak i udziały w tych samych bankach, które owych kredytów firmowych udzielają. Niemniej nie wszyscy są w tak dogodnej sytuacji, aby móc po prostu jedną gorzej funkcjonującą firmę dofinansować w razie potrzeby ze środków drugiej, dużo lepiej mającej się firmy. Większość normalnych firm o rozmiarach nie pozwalających na inwestowanie w giełdę potrzebuje pieniędzy dużo częściej niż ci rynkowi giganci. A żeby zachować płynność finansową warto mieć bardzo elastyczną linię kredytową uruchomioną w banku dla inwestorów słynącego z dobrego traktowania wszystkich przedsiębiorców.

Zdobywanie środków na rozwój

Dla przeciętnego inwestora wydanie miliona dolarów na jakąś małą regionalną firmę, która stara się podbić szerszy rynek swoimi doskonałymi np. serami kozimi albo niepasteryzowanym piwem, to żaden problem. Inwestorzy właśnie tym się zajmują znajdowaniem na rynku najciekawszych spółek, które mogą jeszcze więcej zarobić i podnieść swoją wartość. Inwestorzy posiadają często miliardy na dowolne inwestycje i bardzo chętnie wejdą we wszystko, co pomoże im zyskać. Dlatego coraz częściej młodzi ludzie szukający sposobów na rozwinięcie własnej działalności zamiast udawać się do banków po kredyt dla firm. Banki poza tym nie są zbyt gotowe na to, by w trakcie trwania jednego kredytu uruchamiać następny i nierzadko przedsiębiorca liczący na taki sposób finansowania swoich inwestycji w pewnym momencie trafia na mur, przez który nie może się przebić. A w niektórych firmach co chwila pojawiają się nowe koncepcje, niecodzienne rozwiązania i prawdziwe innowacje. Oczywiście niektóre z nich tylko przyniosą ostatecznie korzyść ekonomiczną, ale najpierw trzeba posiadać pieniądze na wstępne badania. Dlatego ci, którzy myślą o prawdziwie dynamicznym zarządzaniu firmą nie mogą opierać się wyłącznie na bankowym kapitale i powinni jak najszybciej poszukać partnera inwestycyjnego, który nie liczy się z pieniędzmi tak bardzo jak bank.

Rozwijanie marki i ekspansja

Małe firmy rzadko kiedy mają odwagę myśleć w skali makro. Przeważnie współcześni przedsiębiorcy to ludzie młodzi i ambitni, którym nie brakuje marzeń ani wielkich aspiracji, ale starają się podchodzić do wszystkiego z tak zwaną chłodną głową, która pozwala im spokojniej i logiczniej rozwiązywać wszystkie problemy. A problemów na drodze prowadzenia własnego przedsiębiorstwa nie brakuje, począwszy od znalezienie funduszy na sam start. Firmy, które już istnieją mają jednak łatwiej. Problematyczne jest znalezienie pieniędzy na start, ale jeśli już przez rok udało się firmie osadzić na rynku, po kolejne pieniądze udać może się spokojnie do banku, który udzieli chętnie kredytu każdej perspektywicznej firmie. Dla banku o wiele korzystniejsze są konta firmowe, aniżeli indywidualne i przekonanie przedsiębiorców do wybierania właśnie swojej marki jest kluczem do ekonomicznego sukcesu banku. A prędzej czy później firmy przychodzące po pieniądze będą chciały zrealizować swoje plany inwestycyjne, kupić nowy sprzęt czy nawet wybudować nową siedzibę i zatrudnić do kilkudziesięciu pracowników. Tego typu firmy to pewne klejnoty w portfelu bankowych aktywów, które mają jeszcze szansę wyrosnąć na dużo większe dlatego tak ważne jest umiejętne oddzielanie tych nie mających świetlanej przyszłości spółek od tych murowanych kandydatów do sukcesu.

Ratowanie małych i średnich firm

Dla przeciętnej gospodarki rozwijającej się motorem napędowym zawsze jest i będzie przeciętne gospodarstwo domowe, najlepiej wielodzietne, które posiada wystarczające do prowadzenia w miarę regularnej konsumpcji środki finansowe. Ale równie ważne, jeśli nie ważniejsze dla takiej gospodarki, są także małe i średnie przedsiębiorstwa. To na nich najczęściej opiera się cała moc danej gospodarki. Oczywiście kraje rozwijające się szybko przyciągają firmy z wielkim kapitałem. Takie marki globalne, działające na wielu już rynkach, mają nie tylko ogromnie pieniądze i konta pełne środków na różnych kontynentach, ale także znajomość branży i umiejętność przekonania klienta do siebie. Mimo jednak stopniowego zalewania nowych rynków takimi markami znanymi na całym świecie, istnieje wiele branż których po prostu nie da się nijak zmonopolizować. A nawet jeśli komuś się to uda, wciąż pozostaną rynki regionalne i lokalne, do których dotrzeć o wiele łatwiej jest tym mniejszym i średnim przedsiębiorcom. Dodatkowo to oni zatrudniają największą rzeszę obywateli danego kraju, a dając im pracę pozwalają napędzać się dalej wewnątrzkrajowej konsumpcji, która generuje z kolei następne dochody innym gospodarczym podmiotom. I w ten sposób pieniądze raz puszczone w obieg przez firmę, napędzają gospodarkę w wielu różnych miejscach.

Ciężka sytuacja ekonomiczna

Dla wielu krajów aktualna sytuacja ekonomiczna na świecie jest straszną informacją. Pamiętać trzeba przecież o tym, jak mocno współzależne są dzisiaj gospodarki krajów funkcjonujących w tej samej strefie. W przypadku krajów Europy doszło nawet do dość unikalnego połączenia gospodarek, daleko idącego zatracenia granic, otwarcia się na obcy kapitał, firmy oraz pracowników. Dzisiaj bez problemu każda firma będąca uczestnikiem wspólnotowego rynku może starać się o usługi i produkty na terenie całej Unii. Bez zbędnych zaświadczeń polski przedsiębiorca może otwierać konta i wnioskować o kredyty na swoją firmę także w hiszpańskim czy irlandzkim banku. Oczywiście z zachowaniem określonych procedur, jakie panują w danym kraju, ale nadal nie może być dyskryminowany przy próbie nabycia prawa do danej usługi lub produktu w najmniejszym nawet stopniu. Takie otwarcie granic miało być oczywiście przede wszystkim świetnym rozwiązaniem dla handlu i przepływu towarów oraz usług. Ale mijające lata pokazały także, że w przypadku nagłego kryzysu i strasznego zadłużenia się jednego z państw członkowskich, źle zaczyna dziać się także w gospodarkach krajów sąsiednich. I nierzadko firmy boją się zarażenia fatalną sytuacją ekonomiczną i wracają do krajów, które uważają za bezpieczniejsze a wycofując nagle swój kapitał, wbijają dodatkowy gwóźdź w trumnę tej tonącej gospodarki.

Finanse publiczne w opałach

Rynki finansowe od zawsze były bardzo kapryśne, ale w ostatnim czasie zdecydowane przeszły same siebie, zadziwiając nawet największych specjalistów od ekonomii swoją nieprzewidywalnością. Nawet najwięksi analitycy i akademiccy eksperci od ekonomii nie wiedzieli, jak wielka jest skala bańki spekulacyjnej na amerykańskim rynku nieruchomości a najczarniejsze nawet scenariusze nie zakładały, że po bankructwie jednego i drugiego banku cała koniunktura zawali się do fundamentów i to grzebiąc pod nimi nie tylko samą Ameryką, ale także Europę, zawsze mocno uzależnioną handlowo od kondycji swoich sojuszników zza oceanu. Po czasie okazało się jednak, że także banki w Europie zbyt pochopnie rozdawały kredyty i otwierały konta debetowe, wydawały karty kredytowe. To co doprowadziło USA do bankructwa okazało się nie mniejszą plagą także na naszym kontynencie, ale problem u nas wygląda nieco inaczej. Tutaj najbardziej zadłużone u inwestorów giełdowych i posiadaczy prywatnego kapitału są przede wszystkim rządy państw, które przez lata nie radziły sobie ze swoim deficytem budżetowym inaczej, niż poprzez ciągłe drukowanie i sprzedawanie popularnych obligacji skarbowych. A zadłużenie całego kraju jest o wiele boleśniejsze, przede wszystkim dla jego obywateli, niż nawet doszczętne bankructwo jednej wielkiej marki.

Ratowanie rynków finansowych

Współczesne rynki finansowe są bardzo skomplikowane i nawet profesorowie ekonomii nie mają absolutnie jednoznacznych odpowiedzi ani recept. w kolejnych publikacjach prasowych, polemikach na absolutnie najwyższym poziomie, kreowane są bardzo różne koncepcje odpowiedzialności za aktualne wydarzenia na światowych giełdach, szukające całkiem innych, skrajnie różnych dróg wyjścia z aktualnej recesji. Ale ratowanie rynków finansowych jest szalenie trudne, ponieważ trzeba je delikatnie przemodelować poprzez współpracę prawną zarówno sektora prywatnego, małych i średnich przedsiębiorstw, ale zawsze pod kuratelą idących wspólnie elit politycznych oraz finansowych świata. Dlatego tak ciężko jest wyrobić sobie jednoznaczne opinie na temat procesu ratowania aktualnej sytuacji. Wiele osób gotowych jest obwiniać tylko polityków, ci natomiast chętnie obwiniają banki, które zbyt ochoczo rozdawały kredyty czy otwierały debetowe konta każdemu chętnemu, doprowadzając w ten sposób do rosnącego zadłużenia zarówno gospodarstw domowych, jak i całych gospodarek. W takich warunkach bardzo ciężko jest przeprowadzać poważne zmiany, ale niezadowolenie opinii publicznej zaczyna do wszystkich docierać i widać światełko nadziei w tunelu. Jeśli wszyscy przeprowadzą niezbędne reformy, kryzys może uda się opanować.

Ratowanie sytuacji finansowej

Coraz częściej to na bankach ciąży odpowiedzialność za ustabilizowanie sytuacji gospodarczej w zagrożonej ciągłą recesję Europie. Niektórzy uważają, że banki po prostu muszą uratować strefę Euro ponieważ w przeciwnym razie, razem z tą strefą pójdą na samo dno. Inni natomiast twierdzą, że odpowiedzialność banków jest taka duża ponieważ to one samem wywołały tę falę. Chęć otwierania kont osobistych i firmowych przed latami nie wróżyła niczego złego i dopóki kredyty trafiały do przedsiębiorców i odpowiedzialnych klientów indywidualnych całe rządy oraz zarządy banków mogły spać spokojnie. Ale z czasem nowe konta osobiste przestały wystarczać ambitnym i nieco pazernym bankowym maklerom, którzy chcieli coraz większych zysków. Zaczęli więc na potęgę kupować obligacje generowane przez różne rządy, przekonani o stuprocentowej pewności stropy zwrotu z takiej inwestycji. Chętniej udzielano też kredytów, każdemu kto o to poprosił. Analiza kredytowa w przypadku klientów indywidualnych była minimalna, w przypadku firm praktycznie zerowa. I dopiero po kilku latach okazało się, że to rozdawnictwo pieniędzy doprowadziło cały system do upadku. Dzisiaj nie wystarczy już działanie samych banków albo narzucanie swojej woli przez polityków elity tak finansowe jak i polityczne muszą ręka w rękę zacząć przebudowę całego systemu, by był sprawniejszy.

Korzystanie ze środków na kontach

Wysokie standardy obsługi klienta to nie jedyny sposób, w jaki zadbać można o nowych klientów. Coraz częściej banki starają postawić się w pozycji lidera udzielania kredytów dla firm. Wszystko ze względu na rosnące zainteresowanie Polaków zakładaniem własnych firm, pojawiającą się szeroko przedsiębiorczością i gotowością do zaczęcia własnej działalności gospodarczej. A potencjalnie firma to o wiele lepszy kredytobiorca niż osoba prywatna bankom więc zdecydowanie bardziej zależy na klientach będących przedsiębiorcami, aniżeli na otwieraniu zwykłych kont masowych klientom indywidualnym. Pamiętać też trzeba o tym, że z kont swoich klientów banki generują swoje prawdziwe zyski. W aktywach, którymi gra się na giełdzie, kupując akcje, surowce czy waluty, wliczane są przecież także pieniądze należące do klientów. A więc teoretycznie ryzykuje się pieniędzmi własnych klientów i ewentualne straty giełdowe będą oznaczały bezpośredni uszczerbek na lokatach i kontach klientów. Firma natomiast, szczególnie taka odnosząca powolne sukcesy, zaczyna generować bardzo duży obrót na własnym koncie, dzięki czemu bank świadczący usługi finansowe tejże firmie może korzystać z większych zapasów gotówki do dalszego grania na giełdzie. Bankowi maklerzy lubią natomiast przeprowadzać transakcje kupna lub sprzedaży od razu z rozmachem.